RECENZJA SPEKTAKLU „WYBIEG” / ADELA UCHMAŃKA

20/06/18 / Krytyka

Adela Uchmańska / Everything I do, I do it for….?

 

Czy gdy mocno uwierzymy w zafałszowaną rzeczywistość, to stanie się ona prawdziwa? Jak długo potrafimy  żyć w obłudzie? I ile ego jest w miłości? Wybieg Karoliny Kroczak jest spektaklem, który pomimo budzonego momentami śmiechu, jest niewygodny. Uwiera. Przeszkadzają sceny, które mocno dotykają tematów z życia prywatnego zarówno tancerzy, jak i naszego. W końcu podczas Wybiegu oglądamy miłość zamieniającą się w nienawiść, której towarzyszą liczne kłamstwa, ubierane w pięknie obietnice. 

 

 

Tresura, ale czyja?

 

Spektakl wita nas ciemnością, z której wyłania się jedynie biała deska sedesowa – jeden z miliona tematów, który skieruje bohaterów nie ku sobie, a przeciw.  Po chwili środek sali rozdziela pas światła, odzwierciedlający tytułowy wybieg. Wybieg mody, gdzie nie ma miejsca na niedoskonałości, ale też wybieg dla zwierząt, które zamknięte w czterech ścianach marzą o powrocie do natury. Elwira Piorun i Szymon Osiński zaczynają pokaz i kroczą dumnie w ubraniach, które niektórzy uznaliby za tandetę lat ubiegłych: obcisłych, błyszczących złotych legginsach czy czarnym topie z siateczki odsłaniającym męski tors. W ich ciałach widać napięcie, a na twarzy skupienie. Oczy wpatrują się gdzieś daleko nad publiczność, nie obierając nawet na chwilę innego punktu. Czyżby tancerze bali się, że w ich wzroku ujrzymy prawdę?

 

Z upływem czasu artyści coraz bardziej wdzięczą się i zaczynają rywalizować. Dostojnym krokiem idą po wybiegu i zastygają w najbardziej korzystnej pozie, tak aby paparazzi mogli uchwycić najlepszy moment. Po chwili ruchy zapętlają się, a artyści, będąc w bliskim kontakcie, nawzajem sobą kierują. W końcu Piorun przymuszona przez Osińskiego klęka na ziemi i jak wierne, a raczej dobrze wytresowane zwierze, posłusznie idzie przy nodze swojego pana. W kolejnych minutach role się odwracają i to tancerz przytula się do złotych legginsów partnerki. Wydawać by się mogło, że obie postacie zostały wytresowane i pozbawione uczuć całkowicie, ale wywieszony język i wytrzeszczone oczy Osińskiego wskazują jednak, że prawdziwej dzikości nie da się wyzbyć. Pozostaje jedynie pytanie, czy partnerzy tresują tylko siebie nawzajem, czy może największa tresura odbywa się w nich samych.

 

Miłosny rollercoaster

 

Od tego momentu Karolina Kroczak, choreografka spektaklu, zaprasza nas do kolorowych wagoników, którymi udajemy się na  przejażdżkę rollercoasterem emocji. Kolejne klisze stanowią przeciwwagę dla siebie, zderzając ze sobą prawdziwe uczucie z tym wykreowanym. Wraz z upływem czasu sceny stają się coraz bardziej intensywne, a zmiany szybsze. Ciągłe wahania nastrojów. Walka zmieszana z czułością. Zlewanie się przeciwnych światów. Rywalizacja zmieszana z próbami ratowania związku. To wszystko sprawia, że bohaterowie zaczynają tracić siebie i swoją autentyczność. Z kolejnymi scenami zagubienie i brak instrukcji dotyczącej tego, co jest prawdziwe, a co nie, stają się coraz bardziej widoczne.

 

Po zaproszeniu do swojego idealnie sztucznego świata, jako pierwsza odkrywa się bohaterka grana przez Piorun, która krzykami Oh my darling! I love you! – przełamuje jednostajny ruch. W tym momencie wkraczamy w świat kobiecej histerii, popisywania się, pełen kaprysów. Tancerka krzyczy, zamaszystym krokiem chodzi po całej scenie, wykonuje mocne, ostre ruchy rękoma, potrząsa burzą loków, przerysowuje miny i donośnym głosem rzuca pojedyncze hasła – wszystko po to, aby zwrócić uwagę partnera. Zobojętniały bohater kryje się jednak za zawieszoną deską sedesową. Nie spuszczona stanowi dobry temat do kłótni, która podciągnie słupki oglądalności. W końcu to codzienne problemy każdej pary. Dla mnie twarz tancerza ustawiona w otworze deski tworzy również inną metaforę: jakości i autentyczności wszystkich reality show, o których wielu mówi, używając słowa zaczynającego się na literę G.

 

Podczas całego spektaklu czuć napięcie, które niewidzialną nicią łączy postacie. Nawet w chwilach wyciszenia ruchu i zmiany jakości z dynamicznej na spokojną, wyczuwalny jest niepokój i poczucie zbliżającego się kryzysu. Kolejny upadek często sygnalizuje zmiana w muzyce, która przyspiesza, zapętla się i przemienia w elektryczne brzmienie pogłębiające ten niepokój. Wydaje się, że partnerzy nie mogą przestać kontrolować się wzajemnie – w trakcie scen pełnych spokojnego i bliskiego ruchu, tancerze delikatnie, acz stanowczo kierują nawzajem swoim ruchem, dotykając głowy partnera. Czyżby było to odzwierciedlenie walki rozumu z sercem? A może uporczywe próby manipulacji? Ciągłe niezdecydowanie widać w powtarzających się powrotach i ucieczkach, które odbywają się na scenie. Tancerze ostrożnie, niepewnie zbliżają się do siebie, badają własne granice, aby następnie pod wpływem impulsu wycofać się, szybko przetaczając się na drugą stronę sali. Scenom towarzyszy ciepłe światło oraz delikatne dźwięki wspierane przez kobiecy wokal. O kruchości związku świadczy fakt, że wiele z tych momentów odbywa się nisko na podłodze.

 

W spektaklu mocno wybrzmiewa według mnie kobieca strona związku. Bohaterka przedstawia całe spektrum zachowań, odurza widzów ciągłymi wahaniami nastrojów, wyraźnie oddaje w ciele swoje emocje, ale także desperacką próbę szukania zainteresowania. W rezultacie otrzymywanego od partnera chłodu, tancerka swoją miłość przerzuca na ciągnięty przez całą salę czerwony odkurzacz, w którego stronę kieruje słodkie słówka i odgłosy cmokania.  Bohater grany przez Osińskiego nie chce chyba być tym, którego oczekuje od niego partnerka – jej bohaterem i wybawcą. Wymiana zdań, a raczej ciosów na ten temat odbywa się w mocnym fioletowym świetle, a walce w slow motion towarzyszy piosenka I need a hero Bonnie Tyler. Choć tancerze nie oszczędzają się nawzajem, publiczność bawi się w najlepsze i jedyne, czego brakuje do pełni szczęścia, to popcorn i zimna cola. Żywa reakcja widowni napędza walkę, a bohaterowie nie zapominają o zerkaniu na nas, dumnie unosząc ręce po zadanym ciosie. Oglądając tę scenę trudno się zdecydować, kto dla kogo jest pożywieniem – czy to my karmimy performerów śmiechem, czy oni nas odgrywanym przedstawieniem. Pojawia się także pytanie, czy prawdziwa publiczność przed telewizorami w tragedii innych również widzi sposób na wieczorną rozrywkę?

 

Potrzeba zainteresowania tancerki spotyka się z oziębłą reakcją partnera. Performer w jednej ze scen zastyga, a bohaterka grana przez Piorun przekłada i nosi go po całej sali. Ostatecznie pozostawia tancerza w oświetlonym na podłodze kole i z desperacją w oczach rozbiera się, kładąc ubranie obok leżącego Osińskiego. Partner pozostaje jednak bez ruchu, co wywołuje na widowni nieprzyjemny chłód, a na skórze dreszcz na myśl o podobnych wspomnieniach.  Obojętność w życiu często rodzi agresję i w przypadku Wybiegu nie jest inaczej. Wspólny trening taneczny, który przypomina zmagania bohaterów jednego z popularnych programów, z początkowo dobrze idącej próby przemienia się w stresujące wyliczanie taktów, krzyk, łapanie się za głowę oraz suche, krótkie polecenia rzucane przez bohatera – Jeszcze raz! Zareaguj! Chassée! Miało być sześć! Próba staje się jedynie zalążkiem dalszej kłótni, podczas której tancerz odpycha partnerkę i nie dopuszcza jej do symbolu miłości, za który obrała odkurzacz.

 

Ucieczka

 

Tancerze przez cały spektakl uciekają, aby ponownie do siebie wrócić. Uciekają przed swoim partnerem, ale także przed własnymi uczuciami, które próbują zarysować donośnymi krzykami, przerysowanymi ruchami i karykaturalną mimiką. Wierzą, że im są żywsi, mocniejsi w ruchach, tym bardziej ukryją to, co zasiało się w środku. Za każdym razem ich próby ratunku kończą się fiaskiem i kubłem zimnej wody, ponieważ z labiryntu, do którego wpadli, nie ma idealnego wyjścia. Toną więc, coraz bardziej tracąc oddech, raniąc siebie nawzajem, zamiast nawzajem ratować. Nie potrafią zdecydować, kto i co jest dla nich ważniejsze, co przekłada się na przemienne obdarowywanie się nadzieją i zawodem.  Jakie jest więc wyjście z tej sytuacji?

 

Szansa ratunku pojawia się w ostatniej scenie – rączka odkurzacza, trzymana w ręce jak pistolet, poddanie widoczne w ciele oraz wzrok, który Piorun i Osiński w końcu skupiają w bezruchu na sobie, odczuwam jako decyzje o odejściu. Nie wiem jednak, czy ich pełna perypetii miłość skończy się jak historia Roma i Julii. I czy ich koniec rozegra się na wizji.

 

Wybieg przedstawia kroki, które stawiamy we własnym życiu. Pokazuje reality show, które możemy oglądać na ekranach telewizorów, ale także takie, które potrafimy sami przedstawiać dla bliższej publiczności. Dynamika scen, dopełnienie scenerii pogłębiającym emocje światłem i dźwiękiem, przestrzeń na improwizacje oraz zgrany duet Piorun i Osińskiego sprawił, że zapomniałam o popcornie, przeżywając podwójny świat bohaterów. Do domu wracałam za to zastanawiając się, czy w naszych związkach więcej  jest ego, czy prawdziwej miłości.

 

Wybieg

Koncepcja i reżyseria: Karolina Kroczak

Wykonanie: Elwira Piorun i Szymon Osiński

Reżyseria świateł: Witold Kaczkowski

Muzyka: collage

Spektakl prezentowany 28.05.2018 w Domu Kultury KADR (sala Broadway) w ramach programu Centrum Sztuki Tańca w Warszawie.

Zdjęcie w tle: Marta Ankiersztejn

———————————-

Organizatorzy: Fundacja Artystyczna PERFORM, Fundacja Rozwoju Teatru ‘NOWA FALA’ / HOTELOKO movement makers

Partner projektu: Dom Kultury Kadr

Współpraca: Centrum w Ruchu, Fundacja Burdąg, Fundacja B’cause, Fundacja Ciało/Umysł, Fundacja Ciało się, Fundacja Movementum/Warsaw Dance Department, Fundacja „Myśl w Ciele” / Warszawska Pracownia Kinetograficzna, Fundacja Rozwoju Tańca „Eferte” / Mufmi Teatr Tańca, Fundacja Scena Współczesna / Teatr Tańca Zawirowania, Fundacja Sztuka i Współczesność, Fundacja Sztuki Tańca, Fundacja Tradycji i Transformacji Sztuki / Teatr Tańca NTF, Stowarzyszenie „Akademia Umiejętności Społecznych”/ Teatr Limen Butoh, Stowarzyszenie i Kolektyw Artystyczny Format ZERO, Stowarzyszenie Ja Ja Ja Ne Ne Ne / TukaWach, Stowarzyszenie Strefa Otwarta / Warszawski Teatr Tańca, Stowarzyszenie Sztuka Nowa

Patronat medialny: portal taniecPOLSKA.pl, TVP Kultura, e-teatr, teatr dla was.pl, miesięcznik TEATR, RDC, Warsawholic, Going., TANIEC

Centrum Sztuki Tańca w Warszawie

Siedziba 2017-2019: Dom Kultury Kadr
ul. Przemysława Gintrowskiego 32
02-697 Warszawa

 

Dokładny program i szczegółowe informacje na stronach:

www.centrumsztukitanca.eu

http://www.dkkadr.waw.pl/k/repertuar/

 

Facebook: www.facebook.com/cstwarszawa

Instagram: https://www.instagram.com/centrumsztukitancacst/

Twitter: https://twitter.com/CSTwWarszawie

— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —

Prawa autorskie

Klauzula zgody na wykorzystanie wizerunku uczestnika imprezy organizowanej przez Centrum Sztuki Tańca w Warszawie

Każdy uczestnik biorący udział w imprezach organizowanych przez Centrum Sztuki Tańca w Warszawie / CST wyraża zgodę na rozpowszechnianie, w celach promocji CST, swojego wizerunku w filmach i zdjęciach zrealizowanych podczas wydarzeń, w których dobrowolnie uczestniczył zgodnie z art. 81 ustawy z dnia 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity Dz.U. z 2006r. nr 90,poz. 631,z późniejszymi zmianami). W przypadku braku takiej zgody uczestnik imprezy organizowanej przez CST informuję organizatora przed rozpoczęciem imprezy, w której dobrowolnie uczestniczy.