RECENZJA ZE SPEKTAKLU „#DBRMPP” / Gabriela Alicja Bończyk

04/05/18 / Krytyka

Gabriela Alicja Bończyk / Je n’aime pas

o #DBRMPP Katarzyny Gorczycy i Oskara Malinowskiego

W spektaklu było prawie wszystko. Taniec. Muzyka. Cisza. Krzyk. Śpiew. Impreza. Britney. Kicz, tandeta. Srebrne konfetti. Kolorowe buty, jedzenie taśmy, pieniądze. Kot i pies. Kucyk Pony, balony, bańki mydlane. Niespełnione marzenia. Miłość. Dramat. Oczekiwanie. Brak zrozumienia. Ciemność. Światła. I znów ciemność.

A jednak wszystkiego nie było. Zostało to, co jeszcze nieodkryte. Cała gama użytych w spektaklu niekonwencjonalnych środków wyrazu sprawia, że widz nie może wykluczyć dosłownie niczego i z niecierpliwością czeka na kolejne zaskakujące rozwiązania.

Dwoje wykonawców #DBRMPP zaaranżowało w ten niekonwencjonalny sposób już sam początek prezentacji. Artyści tańczą na scenie, podczas gdy rozochoceni goście wchodzą na widownię i zajmują miejsca. Ci pierwsi pochłonięci są przez stałą, hipnotyczną muzykę, ich ciałem włada lekko stłumiony taniec imprezowicza. Trudno nie zwrócić na nich uwagi zaraz po wejściu do pomieszczenia, jednak tak samo trudno jest tę uwagę na nich skupić. Za dużo dzieje się wokół. Tancerze jawią się jako obecni jedynie w swoim świecie. Oddzieleni są od widzów biało-czerwoną taśmą, przywodzącą na myśl zabezpieczone miejsce wypadku, co potęguje efekt odseparowania miejsca akcji. Dopiero gdy na widowni zapada ciemność, możemy oddać się spektaklowi w całości. Wśród przygaszonych świateł, wiernie imitujących oświetlenie klubowe, zwisających balonów i porozrzucanego błyszczącego konfetti, dostrzegamy jaskrawy ubiór kobiety i mężczyzny. Ona – w czerwonym kombinezonie przypominającym szlafrok, z nasuniętym na głowę kapturem z puchatymi uszami, w różowych plastikowych butach; on – w świecącej koszuli z zieloną marynarką, czarnych lateksowych spodniach i białych tenisówkach. Scenografia i kostiumy kierują nas do końcówki zeszłego wieku, do młodej, wolnej Polski, pełnej nowych nadziei, i szalonych imprez, upływających pod znakiem alkoholu, błogości i nietrzeźwości emocjonalnej. Scena wyjęta prosto z polskiego klubu lat dziewięćdziesiątych idealnie nakreśla fabułę spektaklu, która koncentruje się wokół po-PRL-owskiego stanu umysłów ówczesnej młodzieży.

Poszczególne części prezentacji są spójne i niespójne zarazem. Zdają się mocno od siebie różnić, jednak ma się wrażenie, że tworzą uporządkowaną, przemyślaną i harmonijną historię z życia dwójki bohaterów. Kim są? Kochankami? Zagubionymi imigrantami? Nieznajomymi? Katarzyna Gorczyca i Oskar Malinowski biegną, uciekają przed zbliżającym się pociągiem. Potem tańczą, lecz ich taniec przypomina bardziej grę pary aktorów niż ściśle ułożoną choreografię. Ich ruchy niekoniecznie synchronizują się w czasie. Katarzyna śpiewa. Britney Spears fałszuje, Oskar dopełnia ją, parodiując tancerzy występujących jako support dla wokalistów podczas koncertów. Nieco później zaczynają zagłuszać swoje wypowiedzi. Szczekanie psa zamienia się w przeraźliwe błaganie o zrozumienie, a kotka konsekwentnie wabi zwierzę w swoje sidła. Następuje eksplozja. Kolejna impreza. Mocniejsze, bardziej wyraziste ruchy, maquillage i je n’aime pas. I kiedy karty zostają rozdane, a wszystko wydaje się rozwiązane, tancerze napotykają następną przeszkodę. Znacząca cisza sygnalizuje zatracenie; pustkę, która zostaje w środku i na zewnątrz.

Na pierwszy rzut oka formuła spektaklu zdaje się odzwierciedlać chaos, jaki panuje w prezentowanym życiu kobiety i mężczyzny, tym zewnętrznym i wewnętrznym. Katarzyna umiejętnie wchodzi w rolę nieczułej panny, która gra na emocjach Oskara, nie pozwalając mu się do siebie zbliżyć. Jest chłodna i zdystansowana, choć potem udowadnia, że mimo wszystko jest do niego silnie przywiązana. Bohater grany przez Oskara jest wyraźnie zagubiony, co można dostrzec w jego kontrastujących ze sobą ruchach, raz obszernych, śmiałych, a raz powolnych i zamkniętych. Nie wie czego chce, nie potrafi rozpoznać i zaakceptować swoich uczuć. Powtarzane przez niego je n’aime pas (fr. nie kocham) daje wyraz jego wewnętrznej walce. Temat spektaklu niby banalny – dramat dwojga ludzi, którzy nie mogą się spotkać, zbliżyć, pokochać, mimo że posiadają ku temu wszelkie możliwe środki. Żyją chwilą, nie mogąc zrozumieć tego, co się z nimi dzieje. Ale pokazanie tego tematu w sposób nieszablonowy sprawia, że niełatwo jest oderwać od tancerzy wzrok. Nie ma tu typowo fizycznego tańca, jednak nie brakuje go. Kombinacje zostały ograniczone do symulacji dyskotek, gdzie artyści prawie nie tańczą synchronicznie. Poruszają się urywanym ruchem, dostosowanym do bardzo wyraźnego, pulsującego rytmu utworów. Uwaga widza skupiona jest na wszechogarniającej, kolorowej scenografii, błyszczących kostiumach i przekonującej grze aktorskiej. Odszyfrowanie łączącej postacie relacji utrudniają liczne zwroty akcji, które bazują na niestandardowym wykorzystaniu zwisających z sufitu rekwizytów. Tak jakby artyści dawali widzowi coraz to nowe wskazówki i motywy, które mają pomóc mu w rozwiązaniu zagadki. Komizm, który wkrada się do prezentacji  – poprzez kostium, wyśmianie minionych trendów, zabawę sobą i przedmiotami – zahacza o groteskę w połączeniu z historią, którą tancerze próbują przekazać. Czy skutecznie? Wydaje się, że tak.

W gruncie rzeczy schemat choreografii jest prosty i przejrzysty. Przyjęta fabuła znana i nawiązująca do życia wszystkich z nas. Może właśnie dlatego tak bardzo na nas oddziałująca. Warstwa estetyczna prezentacji, z początku zawiła, przygniatająca i niezrozumiała, nadaje jej osobliwego charakteru i trzyma widza w fotelu w pełnym skupieniu i napięciu. Gdyby nie ona, spektaklu by nie było. Gdyby nie to wszystko, co zostało wykorzystane, #DBRMPP byłoby zupełnie inne. Gdyby to wszystko zostało przesadzone, #DBRMPP też byłoby zupełnie inne. Inne, nie gorsze. Ale Katarzyna Gorczyca i Oskar Malinowski idealnie owo wszystko wyważyli.

 

#DBRMPP

Koncepcja/choreografia/kreacja: Katarzyna Gorczyca, Oskar Malinowski

Scenografia/reżyseria światła: Maciej Kosteczka

Współpraca: Teatr ZAMIAST

Spektakl inspirowany dramatem Doroty Masłowskiej pt. Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku.

Spektakl prezentowany 24.04.2018 w ramach części artystycznej Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej Taniec w Warszawie. Społeczeństwo, edukacja, kultura organizowanej przez Centrum Sztuki Tańca w Warszawie, w Domu Kultury KADR (sala Broadway).

Zdjęcie w tle: Marta Ankiersztejn

— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —

Organizatorzy: Fundacja Artystyczna PERFORM, Fundacja Rozwoju Teatru ‘NOWA FALA’ / HOTELOKO movement makers

Partner projektu: Dom Kultury Kadr

Współpraca: Centrum w Ruchu, Fundacja Burdąg, Fundacja B’cause, Fundacja Ciało/Umysł, Fundacja Ciało się, Fundacja Movementum/Warsaw Dance Department, Fundacja „Myśl w Ciele” / Warszawska Pracownia Kinetograficzna, Fundacja Rozwoju Tańca „Eferte” / Mufmi Teatr Tańca, Fundacja Scena Współczesna / Teatr Tańca Zawirowania, Fundacja Sztuka i Współczesność, Fundacja Sztuki Tańca, Fundacja Tradycji i Transformacji Sztuki / Teatr Tańca NTF, Stowarzyszenie „Akademia Umiejętności Społecznych”/ Teatr Limen Butoh, Stowarzyszenie i Kolektyw Artystyczny Format ZERO, Stowarzyszenie Ja Ja Ja Ne Ne Ne / TukaWach, Stowarzyszenie Strefa Otwarta / Warszawski Teatr Tańca, Stowarzyszenie Sztuka Nowa

Patronat medialny: portal taniecPOLSKA.pl, TVP Kultura, e-teatr, teatr dla was.pl, miesięcznik TEATR, RDC, Warsawholic, Going., TANIEC

Centrum Sztuki Tańca w Warszawie

Siedziba 2017-2019: Dom Kultury Kadr
il. Przemysława Gintrowskiego 32
02-697 Warszawa

Facebook: www.facebook.com/cstwarszawa

Instagram: https://www.instagram.com/centrumsztukitancacst/

Twitter: https://twitter.com/CSTwWarszawie